Kazik /

Nie ma szans dla nas

Ja przychodzę szósty dzień i znów klamkę całuję
Nie otwiera mi nikt, myślę, dlatego tak się czuję
Jakby pluto mi w twarz, a pamiętam w zeszłym roku
Jak budziłem się z tobą, z tobą u mojego boku
Teraz wszystko legło w gruzach, nie wiem, co się ze mną dzieje
Snuję się z kąta w kąt, chociaż jeszcze mam nadzieję
Początek naszych nieszczęść, jeszcze słyszę echo słów
Mówiłaś - tak czy owak, w końcu poznaj mych rodziców

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli...

Twój ojciec jest w tym kraju cenionym adwokatem
Przeciwstawić mu mojego, robotnika fabrycznego
I pamiętam twoją mamę z przestraszonymi oczami
Gdy ujrzała w pewnej chwili, że mam brud za paznokciami
Nie mówiłem tego tobie, lecz słyszałem też, gdy szeptem
Mówili, że nie umiem posługiwać się widelcem
Zrozumiałem w tym momencie coś naprawdę okrutnego
Oni mi nie dadzą ciebie, chcą cię dla kogoś innego
Oni chcą, abyś w spokoju ukończyła filologię
Pewnie ciągle ci tłumaczą, że mam tylko zawodówkę
Powtarzają ci, tak myślę, że utracisz swych znajomych
Myślę, że cię przekonali, nie otwierasz drzwi wejściowych
Gdy ja stukam szósty dzień i znów klamkę całuję
Nie otwiera mi nikt i ja dlatego tak się czuję
Jakby pluto mi w twarz, a pamiętam w zeszłym roku
Jak budziłem się z tobą, z tobą u mojego boku
Bo...

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli...

Ja przychodzę szósty dzień i znów klamkę całuję
Nie otwiera mi nikt, myślę, dlatego tak się czuję
Jakby pluto mi w twarz, a pamiętam w zeszłym roku
Jak budziłem się z tobą, z tobą u mojego boku
Teraz wszystko legło w gruzach, nie wiem, co się ze mną dzieje
Snuję się z kąta w kąt i chociaż jeszcze mam nadzieję
Początek naszych nieszczęść, jeszcze słyszę echo słów
Mówiłaś: "Tak czy owak, w końcu poznaj mych rodziców"

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem

Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas
Nie ma szans dla nas, abyśmy życie mogli spędzić razem